BoltRead

Bajki

by Adam Mickiewicz

pl · ~25 min at 250 WPM

Bajki Adama Mickiewicza to zbiór wierszowanych przypowieści, w których zwierzęta i prości ludzie odgrywają sceny ludzkiej natury i polityki. Żaby, znudzone wolnością, proszą Jowisza o króla i otrzymują najpierw bezwładny Kij, a potem tyranicznego węża, który gryzie wszystkich bez różnicy. Chory lew wzywa poddanych do swej jaskini, lecz przebiegły lis dostrzega, że ślady zwierząt prowadzą tam, ale żaden nie wraca. Dwaj nierozłączni przyjaciele, Mieszek i Leszek, poznają prawdziwą wartość przyjaźni dopiero w obliczu niedźwiedzia. Każda bajeczka wieńczy się dowcipną, gorzką nauką.

Choć pomysły poeta zaczerpnął od La Fontaine'a i innych mistrzów, forma jest w pełni jego własnością — skrząca dowcipem, mistrzowsko panująca nad polszczyzną i jej najsubtelniejszymi odcieniami. Pod żartobliwą powłoką kryje się ostra satyra na władzę, próżność, tchórzostwo i fałszywą przyjaźń. Te „oszlifowane klejnociki" dowodzą, że prawdziwa poezja nie potrzebuje wielkich rozmiarów, by zawrzeć wielką prawdę o ludziach.

Read this book

How it begins

Są ludzie dla których rzeźba musi mieć gigantyczne rozmiary, obraz dopiero wtedy jest obrazem, gdy liczy ze sześć łokci długości i ze cztery wysokości, a na miano poezyi zasługuje utwór, który na setki stronic się liczy. Ludzie tacy, arcydzieło Celliniego uważać będą za jubilerską tylko robotę, obrazeczek Meissoniera uznają za podlejszy od dużego oleodruku, a... bajka będzie dla nich próżną dziecinną igraszką, niegodną imienia poezyi. Na szczęście, nie wszyscy są takimi znawcami sztuki—i dla tych, którzy piękno odnajdą wszędzie gdzie się ono znajduje, wypuszczamy obecne wydanie „Bajek Adama Mickiewicza.” Ileż tu prawdziwie oszlifowanych klejnocików w tych na pól żartobliwych bajeczkach! Co za niezmierne panowanie nad językiem i naginanie go do wszystkich, najsubtelniejszych odcieni myśli! Niektóre z bajek tych są—jak je w tytułach nazwał arcymistrz poezyi tłómaczone. Jestto skromność wielkiego poety. Gdyby nazwać je „naśladowanemi” i to może byłoby niesprawiedliwem. Pomysł wprawdzie jest w nich cudzy, ale cała skrząca dowcipem forma, jest już niezaprzeczenie własnością naszego poety. Dość jest porównać tylokrotnie dokonywane tłomaczenia bajek Lafontain'a, aby ocenić jak daleko odbiegł Mickiewicz, od wszystkich innych, choćby, względnie biorąc, najlepszych przekładów francuzkiego bajkopisarza. ŻABY i ICH KRÓLE. Rzeczpospolita żabska wodami i lądem Szerzyła się od wieków, a stalą nierządem. Tam każda obywatelka, Mała, czy wielka, Gdzie chciała, mogła skakać, Karmić się i ikrzyć Ten zbytek swobód w końcu zaczynał się przykrzyć.

Text from Project Gutenberg, public domain.