BoltRead

Sonety Adama Mickiewicza

by Adam Mickiewicz

pl · ~35 min at 250 WPM

Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił — tak rozpoczyna się słynny cykl sonetów Adama Mickiewicza, wydany w 1826 roku. Zbiór dzieli się na dwie części: liryczne Sonety miłosne (zwane też odeskimi), w których podmiot wyznaje uczucie do Laury, opisuje udręki zauroczenia, sekretne spotkania w gaju i tęsknotę za rodzinnym Niemnem, oraz Sonety krymskie — poetycką relację z podróży po Krymie, pełną obrazów stepu, gór i morza widzianych oczyma wygnańca. Wiersze łączą żar wyznania z melancholią i nieustanną grą między pożądaniem a powściągliwością.

Sonety to jedno z arcydzieł polskiego romantyzmu, mistrzowsko wykorzystujące rygor klasycznej formy do wyrażenia burzliwych uczuć. Mickiewicz podejmuje tu tematy miłości niespełnionej, przemijania, samotności i tęsknoty za utraconą ojczyzną. Krymskie pejzaże stają się zwierciadłem stanów duszy pielgrzyma, a egzotyka Wschodu wprowadza do polskiej poezji nowe, orientalne barwy. Dzieło to ukazuje kunszt poety i jego głęboką wrażliwość, na trwałe wpisując się w kanon literatury narodowej.

Read this book

How it begins

Печатать дозволяется съ тѢмъ, чтобы по отпечатаніи, до выпуска въ продажу, представлены были въ Цензурный Комитетъ: одинъ экземпляръ сей книги для Цензурного Комитета, другой для Департамента Министерства ПросвѢщенія, два экземпляра для Императорской Публичной Библіотеки и одинъ для Императорской Академіи Наукъ. Москва, Октября 28го дня 1826 года. Ординарный ПрофессорЪ, Статскій СовѢтникъ и Кавалеръ Михаилъ Каченовскій. I. DO LAURY Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił, W nieznaném oku dawnéj znajomości pytał, I s twych jagód wzajemny rumieniec wykwitał Jak z róży, któréj piersi zaranek odsłonił. Ledwieś piosnkę zaczęła, jużem łzy uronił, Twój głos wnikał do serca i za duszę chwytał; Zdało się że ją anioł po imieniu witał, I w zegar niebios chwilę zbawienia zadzwonił. O luba! niech twe oczy przyznać się nie boją, Jeśli cię mém spojrzeniem, jeśli głosem wzruszę, Nie dbam że los i ludzie przeciwko nam stoją, Że uciekać i kochać bez nadziei muszę. Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją, Tylko wyznaj że Bóg mi poślubił twą duszę. II. Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie, Serce bije gwałtownie, oddechem nie władnę, Iskry czuję w źrenicach, a na twarzy bladnę; Nie jeden z obcych głośno pyta o me zdrowie, Albo o mym rozumie cóś na ucho powie. Tak caly dzień przemęczę; gdy na łoże padnę, W nadziei że snem chwilę cierpieniom ukradnę, Serce ogniste mary zapala w mej głowie.

Text from Project Gutenberg, public domain.