Kopciuszek: Baśń fantastyczna
Za górami, za lasami mieszka zamożna wdowa z dwiema próżnymi córkami i pasierbicą Rózią, zwaną pogardliwie Kopciuszkiem, bo od popiołu w kuchni wiecznie miała umorusaną buzię. Choć macocha i siostry pomiatają nią i obarczają najcięższą pracą, dziewczyna ma złote serce — karmi ptaki, dzieli się chlebem z żebrakami i pomaga chorym. Gdy król urządza wielki bal, na którym książę Krasnolicy ma wybrać żonę, Rózię zostawiają w domu z niemożliwym zadaniem. Z pomocą wdzięcznych gołąbków i czarodziejki Baby-Dziwo otrzymuje wspaniałe szaty, diamentowe pantofelki i powóz, lecz musi wrócić przed północą, nim czary stracą moc.
Ta polska wersja słynnej baśni braci Grimm opowiada o cierpliwości, dobroci i sprawiedliwości, która w końcu nagradza skrzywdzonych. Pokazuje, że prawdziwe piękno płynie z serca, a pokora i życzliwość wobec innych — nawet zwierząt — zostają wynagrodzone. To ponadczasowa opowieść o nadziei i triumfie cnoty nad złością i próżnością.
How it begins
Za górami, za lasami, a w każdym razie hen, na dalekim wschodzie, mieszkała na wsi zamożna wdowa, mająca dwie córki i pasierbicę Rózię. Córki nie były ładne, ale chciały się wszystkim podobać, więc zaniedbując gospodarstwo i pracę domową, cały czas spędzały tylko na strojeniu się przed lustrem i na różnych zabawach. Że zaś pannom tym nieustannie potrzebna była służąca do grzania rurek, do prania i prasowania drobiazgów, do czyszczenia bucików i sukien, przeto cały ciężar tej roboty zwalił się na Rózię, przyrodnią siostrę panien. Matka ich pomimo całej zamożności, nie mogła podołać wydatkom na wszystkie potrzeby córek, a że wywoływało to zły humor, przeto pastwiła się nad swoją nieszczęsną pasierbicą Rózią, która dość często otrzymywała od niej potężnego szturchańca. Rózia była bardzo ładną, smukłą i zgrabną dziewczyną, ale używana do ciężkiej pracy, często musiała przebywać w kuchni, pilnować garnków, grzebać się w węglach i wogóle spełniać roboty najpośledniejsze. Zdarzało się więc, że często była zamorusana i tak obdarta jak żebraczka. Od kopcia, jaki czernił jej buzię przez ciągłe przebywanie w kuchni, siostry przezwały ją Kopciuszkiem i nazwa ta tak się z nią zrosła, że nikt inaczej nie wołał na nią, jak: Kopciuszku daj, Kopciuszku zrób, Kopciuszku leć, Kopciuszku przynieś! Rózia sama zapomniała swego imienia, ale jednak nie godziła się ze swoim losem. Czuła ona, że jej się dzieje krzywda i nieraz myślała sobie o poprawieniu losu.
Text from Project Gutenberg, public domain.