Pobudka: zbiorek poezji
Precz ze zwątpieniem, niewolno rozpaczać — tymi słowami Adam Asnyk otwiera „Pobudkę", zbiorek poezji powstały po klęsce powstania styczniowego i po jego własnym wygnaniu z kraju. To nie opowieść z fabułą, lecz cykl natchnionych wezwań skierowanych do rodaków w najcięższych chwilach życia Narodu. Poeta nakazuje porzucić rozpacz i małoduszność, chwycić „duchowy miecz" i trwać do końca w obronie człowieczych praw, wierząc, że mury więzienia runą jak Jerycho, a ludzkość przebudzi się ze snu niewoli.
Przewodnimi myślami tomu są nadzieja, godność i odrodzenie — zarówno Polski, jak i całej ludzkości pojednanej ponad nienawiścią plemienną. Asnyk głosi, że naród ginie tylko wtedy, gdy sam zrzeknie się woli wolności, i wzywa do męstwa cierpliwego, nie szaleńczego. Te wiersze, z hasłem „Za naszą wolność i waszą", do dziś poruszają jako świadectwo niezłomnej wiary w zwycięstwo sprawiedliwości i braterstwo przyszłych dni.
How it begins
Adam Asnyk urodził się w Kaliszu w roku 1838. Jako młodzieniec brał udział w przygotowaniach do powstania 1863 roku, był później członkiem Rządu Narodowego i po przegranej musiał wyjechać z kraju. Nigdy już odtąd nie zobaczył swych rodzinnych stron. Początkowo wpadł w zwątpienie, następnie jednak własną myślą doszedł do niezachwianej wiary w zwycięstwo sprawiedliwości na ziemi, odrodzenie Polski i przyszłe szczęście ludzkości. W pięknych swoich wierszach wiarę tę starał się wpoić rodakom w najcięższych chwilach życia Narodu. Umarł w Krakowie w 1897 r. Pochowano go na Skałce w grobach Zasłużonych. Pobudka. Precz ze zwątpieniem, co łamie I męskich pozbawia sił— Niech targa skrwawione ramię Łańcuch, co w ciało się wpił. Precz z małoduszną rozpaczą, Niewolno rozpaczać nam! Niech myśli zuchwale skaczą Do niebios zamkniętych bram! Niech biegną, jak hufce zbrojne I sztandar rozwiną swój, Niech śpieszą na świętą wojnę, Na wielki o prawdę bój. Niechaj nas klęski nie straszą, Niech hasło bojowe brzmi: Za naszą wolność i waszą Za przyszłych braterstwa dni! Choć jeden za drugim pada Z czcicieli duchowych zórz, Choć przemoc, odstępstwo, zdrada W ich łonie zatapia nóż, Choć twierdza w gruzy się wali, Choć płonie nad głową dom— Nie dajcie, zakuci w stali, Przystępu rozpaczy łzom! Lecz oręż dobrawszy świeży W obronie człowieczych praw, Ostatnia garstko rycerzy, Do końca swe czoło staw!
Text from Project Gutenberg, public domain.